czwartek, 12 maja 2016

Marta Motyl- Wywiad



WYWIAD Z AUTORKĄ - MARTĄ MOTYL

Serdecznie zapraszam na wywiad z Martą Motyl- autorką powieści „Odcienie czerwieni” i „KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii”


Zdjęcie: Beata Kubiak, www.facebook.com/beatakubiakfotografia
 
Z wykształcenia jest Pani absolwentką historii sztuki. Co więc sprawiło, że została Pani pisarką i autorką tak fascynujących książek?

Od dziecka byłam nadwrażliwa, fantazjowałam, malowałam i pisałam. Kiedy dorastałam, zachwycałam się plastykami, pisarzami, poetami, którzy przekazywali różne stany psychiczne i surrealistyczne wizje. Byłabym jednak niespełniona jako osoba wyłącznie analizująca cudzą twórczość. Szczególnie, że studia z historii sztuki rozwinęły moją wyobraźnię, dodały mi kreatywnej energii i odwagi, by z niej korzystać. Nadal potrzebowałam samodzielnego wyrażania. Słowa nigdy nie stawiały mi takiego oporu jak pędzel czy ołówek. Na studiach pisałam nie tylko artykuły o sztuce, ale  i opowiadania, dziennik. Wysłałam go na konkurs „Dzień po dniu” miesięcznika „Zwierciadło”. Zostałam jedną z wyróżnionych osób. Na kolacji z redakcją poznałam Tomasza Jastruna, który zachęcił mnie, żebym pracowała nad swoją pierwszą powieścią. Wtedy rozkręciło się moje tworzenie i malowanie obrazów słowami. W nim odnalazłam własne pole do rozwoju. Bez pisania udusiłabym się wszystkim, co się we mnie zbiera.

Jakie jest Pani największe marzenie jako pisarki?

Żeby książka szła mi za książką, najlepiej tanecznym krokiem… również ku publikacjom.

Czy Pani życie w jakiś sposób uległo zmianie po wydaniu książek Pani autorstwa?

Tak. Odkryłam swoje powołanie i zasoby wewnętrznej siły. Pojawiły się czytelniczki, które są jak miód na moje serce J, gdy mówią, że mocno odczuwają moje powieści. Czytają mnie głównie kobiety i doświadczyłam wspólnoty z wieloma z nich. Kiedy na podstawie KochAnej powstał monodram Magdaleny Dębickiej Głodne dziecko i zobaczyłam główną bohaterkę, Alicję, odtwarzaną na scenie, przeżyłam coś nie do opisania. Aktorka wyrzucała z siebie potoki słów, ćwiczyła do utraty tchu, tańczyła jako kobieta-lalka, wrzeszczała, cierpiała… po prostu cała weszła w Alicję, dając słowom ciało. Zdarza mi się też, że postać, jaką stworzę, nagle pojawia się w moim życiu. To jest dopiero magia J

Czym dla Pani jest sztuka i jaką rolę odgrywa w Pani życiu?

Sztuka (szeroko pojęta) jest dla mnie sposobem na to, by ujawnić, że człowiek potrafi dorównać kruchością zmokniętemu ptakowi i brutalnością atakującej bestii. Jest harmonijnym pięknem renesansowej Madonny i brzydotą Saturna pożerającego własne dzieci. Przetworzeniem rzeczywistości i fantazji. Przekazaniem emocji. Sposobem na zamianę tego, co indywidualne, w to, co uniwersalne. Czynnikiem, który łączy ludzi. Buntem. Źródłem wzruszeń. Obawiam się, że mogę długo tak wymieniać ;) Po prostu sztuka jest dla mnie niesłychanie ważna, jest pasją. Dzięki niej wielokrotnie wychodziłam ze złych nastrojów. Kiedy odchodzi albo czuję, że nie jest mi przychylna, dostaję istnej trzęsionki.

Co według Pani symbolizuje kolor czerwony?

Miłość, namiętność, erotykę, żar, gniew, agresję, krew, piekło.  Wszystko, co jest tak silne, że płonie.

W książce „Odcienie czerwieni” przedstawia Pani postać biseksualnej Magdy. Dziewczyna boryka się z problemem uzależnienia od miłości oraz okalecza się. Jeśli miałaby Pani ocenić jej zachowanie, to co mogłaby Pani powiedzieć na ten temat?

Ona jest żądna wrażeń, a jej zmysły są mocno rozwinięte i chłonne. Poszukuje prawdy o sobie, wykazując się dużą odwagą, ale daje się też zwodzić instynktom i impulsom. Idzie w niektóre sytuacje jak w ogień, bez zastanowienia. Nie ceni siebie. Jednak nie potrafię jej potępić, ponieważ obdarzyłam ją zrozumieniem i współczuciem. Starałam się pojąć nawet jej największe błędy. Dla mnie ona ma duszę, która była biała i niewinna jak lilia. Życie w dysfunkcyjnej rodzinie, burzliwy rozwój psychiki, niezgoda na siebie i świat, przyciąganie pewnego typu ludzi zabarwiły ją na czerwono. Stała się więc czerwoną lilią.

Czy uważa Pani, że w naszej polskiej rzeczywistości może dojść kiedykolwiek do zaakceptowania mniejszości seksualnych?

Staram się być dobrej myśli. Przecież w naszym społeczeństwie są ludzie, którzy należą do mniejszości seksualnych, działają na ich rzecz, organizują różne akcje, i ci, którzy nie mają nic przeciwko osobom LGBT. A przeszkadza im homofobia, brak tolerancji, który ogranicza wolność i różnorodność. Głośno się o tym mówi. Nie żyjemy na pustyni, a coraz więcej krajów akceptuje związki partnerskie i homoseksualne.

Jak Pani zdaniem książka „Odcienie czerwieni” odbierana jest przez czytelników?

Chciałam, by ta powieść nie pozwalała na obojętność, przenosiła w głąb umysłu bohaterki, poruszając tematy ważne dla wielu kobiet, a przemilczane bądź przedstawiane na opak. Pragnęłam nadać jej taką oprawę, żeby przynosiła przy tym różne zmysłowe doznania. Część osób odczytuje te intencje i na nie odpowiada. Spotykam się z ich przychylnymi opiniami: że historia jest barwna, wciągająca, ma psychologiczną głębię, skłania do refleksji. Wydarzenia, które przypominają im te z własnego życia, pulsują w nich. Są też czytelnicy, którzy mimo, że nie doświadczyli podobnych sytuacji, wciągają się w wir lektury. Np. wręcz organicznie czują ból bohaterki, gdy ona się okalecza.  Ale wiem, że nie wszyscy czują takie opowieści i że są ludzie, którzy ich nie znoszą. Narratorka ich przede wszystkim denerwuje, bywa  odsądzana od czci i wiary, a konstrukcja całości nie podoba się. Uważam, że odbiór zależy od osobowości czytelniczki/czytelnika, jego doświadczeń, sposobu na życie, w końcu – od literackiego gustu. Każdy przefiltruje tę książkę przez siebie.

Czy w postaci Magdy mogłaby Pani odnaleźć cechy samej siebie. Jeśli tak, to jakie?

Łączą nas przede wszystkim wrażliwe zmysły i uwielbienie dla sztuki.

Jest Pani również autorką książki „Kochana. W pułapce anoreksji i
bulimii”. Co sprawiła, że w pierwszej książce postanowiła Pani poruszyć tak trudną problematykę?

Lubię prześwietlać psychikę osób zawikłanych w różne uzależnienia, opisywać eksperymenty bohaterek i to, do czego one prowadzą. Jasną i ciemną stronę osobowości. Pragnęłam, by ta powieść pozwoliła lepiej zrozumieć osoby chore na zaburzenia odżywiania i co się z nimi dzieje.


Czy łatwo wczuć się w rolę osoby chorej na anoreksję lub bulimię, pisząc książkę?

Akurat ja zmagałam się z problemami z odżywianiem, więc wejście w rolę takiej osoby miałam ułatwione. Jednak swoje doświadczenia wymieszałam z fikcją, zacierając granice. Pisanie takich książek nie jest proste, ponieważ dużo tkwi się wtedy w negatywnych emocjach. Trzeba „normalnie” wychodzić do świata, a potem znów wchodzić w pisanie. Przełomowy był moment, gdy opowieść mnie porwała. Nic się już nie liczyło, a mój prawdziwy ból dodawał walorów tworzonej historii. Może to jest okrutne, ale tak się stało. 


Jeżeli miałaby Pani wybrać jednego z bohaterów Pani książek, który jest najbardziej Pani bliski, to kogo by Pani wskazała?

Nie mogę wybrać jednej postaci. Skrzywdziłabym albo narratorkę „KochAnej”, Alicję albo „Odcieni czerwieni”, Magdę. Obie są mi najbliższe, ponieważ w opisanych historiach wszystko dzieje się z ich perspektywy. Znam rytmy ich serc od pierwszego uderzenia. Spędziłyśmy ze sobą mnóstwo czasu. Raz ja je prowadziłam, a raz one mnie. Przyjaźniłyśmy się i przeklinałyśmy. Nie opuszczałyśmy się w dobrych i w złych chwilach. Łączą nas szczególne więzi, moim zdaniem przypominające więzi matki z córkami.

Ile z historii opisanych w książkach pokrywa się z Pani życiem?
Nie da się tego określić, ponieważ moja metoda polega na przetwarzaniu przeżyć, dolewaniu do nich sosu z wyobraźni i z wszelkich inspiracji. Tak, by wszystkie składniki dokładnie się wymieszały. Nie po to starannie mieszam, by zdradzać, ile czego jest w mojej potrawie. Tym bardziej, że z czasem daję się ponieść opowieści i przestaję zwracać uwagę na to, co dosypuję.

Która z Pani powieści jest dla Pani ważniejsza: „Odcienie czerwieni” czy „Kochana. W pułapce anoreksji i bulimii”?

Tutaj znów nie wybiorę jednej. „KochAna” jest ważna jako debiut. Po tych paru latach od wydania wiem, że Alicja była bardzo potrzebna. Nosi w sobie duszę wielu dziewczyn i młodych kobiet, ich przejścia, marzenia i sny, a niektóre motywuje do walki z chorobą.  Po „KochAnej” wiedziałam, że chcę dalej pisać. „Odcienie czerwieni” są ważne, ponieważ od dawna chciałam stworzyć rzecz o takiej tematyce i doprowadzić ją do końca. Niech prowokuje i porusza. Ta książka sprawiła, że przekroczyłam wiele granic psychicznych i udoskonaliłam swój warsztat. Mój styl nabrał większej plastyczności i wyrazistości.

Książka, która Pani ostatnio czytała i wywarła na Pani duże wrażenie to…

Ostatnio odświeżyłam kilka tomików poezji Haliny Poświatowskiej. Jej wiersze zawsze mnie wzruszają, zachwycają prostotą, doborem słów i obrazów. Z Poświatowską przytulam się do ziemi i słyszę, jak rośnie trawa. Ona wydobywa piękno ze zwyczajności i uczy doceniać życie.

 Jest Pani młodą pisarką. Dlatego chciałabym na koniec zapytać, czy łatwo jest zadebiutować na rynku wydawniczym, kiedy ukazuje się tak wiele różnych powieści?

Nie jest łatwo. Powieści jest rzeczywiście wiele, ale czy to znaczy, że na następną zabraknie miejsca? Dlaczego? Moim zdaniem tzw. przebicie się wymaga przede wszystkim  pracy nad oryginalnym tekstem, wiary w jego siłę, niezachwianej, ale też elastyczności w poprawianiu. Poza tym diabelskiej upartości, anielskiej cierpliwości i uśmiechu szczęścia.

Fanpage: www.facebook.com/motyl.marta




2 komentarze: