poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Agnieszka Walczak- Chojecka- Wywiad

Dzisiaj zapraszam Was na wywiad z Panią Agnieszką Walczak-Chojecką- autorką powieści takich jak: „Dziewczyna z Ajutthai”, „Gdy zakwitną poziomki”, „Włoska symfonia” oraz „Nie czas na miłość”. Dziękuję autorce za poświęcony czas i udzielenie odpowiedzi na moje pytania.






fot. Joanna Sibilska

Co zainspirowało Panią do pisania książek?

To nie inspiracja, to geny. (Śmiech) Długo się przed nimi broniłam, bo po studiach trafiłam do korporacji i utknęłam w biznesie na dwadzieścia lat, ale od przeznaczenia nie da się uciec. Mój tata jest cenionym literatem i od najmłodszych lat przesiąknęłam miłością do słowa. Pierwszy wiersz napisałam, a właściwie podyktowałam mamie, gdy miałam pięć lat. Potem były kolejne poetyckie próby, teksty piosenek, praca dziennikarska, a następnie… długa przerwa. Jednak, gdy już zabrałam się za prozę, to działania literackie pochłonęły mnie na amen.

Która z Pani powieści jest dla Pani najważniejsza?

Absolutnie ostatnia – „Nie czas na miłość”, pierwszy tom Sagi Bałkańskiej. To książka poruszająca najbardziej wrażliwe struny w duszy człowieka, bo dotyczy spraw ostatecznych, życia, śmierci i miłości. Poza tym udało mi się w niej połączyć fikcję literacką z faktami historycznymi, co było moją pierwszą próbą tego typu. Do podjęcia takiego wyzwania namówił mnie mój wydawca - Wydawnictwo Filia, za co jestem mu bardzo wdzięczna. Ogromnie się cieszę, że ta próba się powiodła, o czym świadczą znakomite recenzje książki. Nie spodziewałam się, że będą aż tak dobre.

Czy jako dziecko lub nastolatka marzyła Pani o zostaniu pisarką?
                           
Nie miałam takich marzeń. Przyglądając się od małego pracy mojego taty, widziałam, że nie jest to łatwy kawałek chleba. Wiąże się on ze stresem dotyczącym tego, czy nasza twórczość trafi do serc i umysłów ludzi, oraz czy sami będziemy z niej zadowoleni, a na dodatek nie jest zajęciem dochodowym (przynajmniej dla większości polskich autorów). Oprócz tego, życie z tak zwanym twórcą nie należy do przyjemności. Autorzy przebywają często w dwóch różnych światach jednocześnie, tym rzeczywistym i tym fikcyjnym. To bywa męczące, i dla nich samych, i dla ich rodzin. 

Która z bohaterek Pani książek jest do Pani najbardziej podobna pod względem cech charakteru, osobowości, wyborów życiowych?

Oczywiście Joanna z mojej debiutanckiej powieści „Dziewczyna z Ajutthai”. Do tej książki wplotłam najwięcej elementów autobiograficznych, takich jak rozstanie się z korporacją po wielu latach pracy, pragnienie spełnienia się jako literatka, a także miłość do podróży i odkrywania świata. Bohaterka jest osobą, która pomimo życiowych niepowodzeń  nigdy się nie poddaje, która wierzy w moc przeznaczenia, a także w to, że każdemu pisana jest miłość, tylko trzeba ją odnaleźć.

Książka, która ostatnio wywarła na pani duże wrażenie to…

„Czarne skrzydła” Sue Monk Kidd. To świetnie napisana historia dwóch kobiet różniących się kolorem skóry, które połączył los, powieść o przetrwaniu mimo wszystko i o tym, że duszy człowieka nie da się zniewolić.

Dużą przyjemność sprawiło mi także przeczytanie sagi „Stulecie Winnych” Ałbeny Grabowskiej. To książka napisana z rozmachem, pięknym literackim językiem, która wywołuje wiele emocji i skłania do przemyśleń.

Czy wyobraża Pani sobie swoje życie bez książek?

O, nie! Czytanie jest czymś, co pozwala przeżyć życie na tysiąc sposobów. A gdy się natomiast raz złapie bakcyla pisania, to człowiek już przepadł. To wciąga, jak nałóg.

Za chwilę ma Pani wyruszyć na bezludną wyspę i może Pani zabrać ze sobą tylko 3 rzeczy, to co Pani weźmie.

Oczywiście zeszyt (jakiś naprawdę gruby), długopis oraz butelkę. Chciałabym, by to co napiszę jednak do kogoś dotarło. :)

Gdzie najchętniej spędziłaby Pani swoje wymarzone wakacje?

Mam kilka ukochanych miejsc w Polsce i na świecie. Większość z nich opisałam już w moich książkach. W naszym kraju to Zakopane, do którego jeżdżę od małego. Kocham górskie wędrówki. (Pisałam o nim w „Dziewczynie z Ajutthai”) oraz Kazimierz nad Wisłą (znalazł się w „Gdy zakwitną poziomki”). Od zeszłego roku zapałałam też wielką ochotą do lepszego spenetrowania Ziemi Kłodzkiej, bo mieszkają tam przesympatyczni ludzie i zachwyciły mnie niesamowite formacje skalne w Górach Stołowych oraz urocze miejscowości takie jak Duszniki Zdrój, czy Polanica Zdrój. Te zakątki odzwierciedlone są w „Nie czas na miłość”.

Moje ulubione miejsca zagranicą, to malutki, uroczy chorwacki Cavtat, w którym jachty bujają się na lazurze morza oraz pełna kolorów, zapachów i wrażeń Tajlandia.

W jednym z konkursów pytała Pani czytelników, z czym kojarzą im się Bałkany. Teraz ja chciałabym zapytać Panią, co Pani najbardziej kojarzy się z tym miejscem.

Moje skojarzenia z Bałkanami są bardzo osobiste ponieważ mieszkałam w tamtych rejonach, a dokładnie w Belgradzie, byłej stolicy Jugosławii, prawie pięć lat. Oprócz tego studiowałam slawistykę. Bałkany kojarzą mi się przede wszystkimz przyjaciółmi, z granatem Dunaju i zielenią belgradzkiego Kalemegdanu, z pyszną gibanicą i mielonymi kasztanami, z muzyką BjeloDugme, ale także z wieloma wyprawami we wszystkie zakątki byłej Jugosławii. Miejsc, które mnie zachwycają i do których wciąż pragnę wracać mogłaby wyliczyć bez liku.

Gdzie będzie toczyć się akcja kolejnej Pani książki?

O, ciągnie mnie Pani za język! Ale niech będzie. Akcja drugiego tomu Sagi Bałkańskiej rozgrywać się będzie głównie w krajach byłej Jugosławii i w Polsce, ale być może wyślę swoich bohaterów jeszcze w inne miejsca.

Istnieje możliwość zekranizowania tylko jednej Pani książki. Którą ze swoich książek widziałaby Pani na ekranie wielkich kin i kto mógłby zagrać w tym filmie główne role.

Och, lubię takie pytania, bo od razu uruchamia mi się wyobraźnia… Oczywiście marzę o sfilmowaniu Sagi Bałkańskiej, bo jak już mówiłam, uważam ją za moje najważniejsze dokonanie literackie. Produkcja nie byłaby pewnie tania, bo musiałaby się toczyć w różnych miejscach Europy, ale przecież pomarzyć można. Co do aktorów, to obsadę widziałabym międzynarodową (A co tam! :) ). Zagraliby aktorzy polscy ale też np. znany serbski aktor Miki Manojlović. W roli matki Dragana, Katarzyny, widziałabym chętnie Agatę Kuleszę. Zaś co do głównych bohaterów to… Jasminę spotkałam tego lata w Sarajewie. Mam na myśli oczywiście śliczną czarnowłosą dziewczynę, która idealnie pasowałaby do tej roli. Więc jakby co, trzeba będzie ją odnaleźć. (Śmiech)

A, i oczywiście jakąś rolę z ochotą powierzyłabym mojej zdolnej córce, która od wielu lat interesuje się aktorstwem.

Jakie jest Pani największe marzenie jako pisarki?

Chciałabym pisać coraz lepsze książki, nie stać w miejscu i oczywiście zdobywać coraz szersze grono czytelników. Najbardziej jednak zależy mi na tych wiernych, którzy po przeczytaniu nowej powieści, czekają już na kolejną. Ogromnie sobie cenię kontakt z pozytywnymi, życzliwymi ludźmi, którzy napędzają mnie do działania i dają mi zastrzyk dobrej energii.

Wszystkich chętnych zapraszam serdecznie we wspólną literacką podróż, a także na moje strony www.walczak-chojecka.pl oraz na funpage na Facebooku. 


2 komentarze:

  1. Ciekawe odpowiedzi. Przyznam, że sama uwielbiam Zakopane ;)
    Pozdrawiam,
    http://www.sekretny-trop.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze polskie góry są piękne :) Pozdrawiam! :)

      Usuń