wtorek, 10 stycznia 2017

81. "Był sobie pies" [Przedpremierowo]



Autor: W. Bruce Cameron
Tytuł: „Był sobie pies”
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 392



„Ludzie są dużo bardziej skomplikowani od psów i mają dużo ważniejszy sens życia. Ostatecznym zadaniem psa jest być przy nich, stać u ich boku bez względu na wszystko, nieważne, jak potoczy się ich życie.”

„Był sobie pies” W. Bruce Camerona to powieść, która skradła moje serce już od pierwszych swoich stron. To piękna historia, która ukazuje wielkie oddanie oraz wierność psa względem człowieka. Pokazuje jak wielkim uczuciem darzy on swojego właściciela i do jak wielkich poświęceń jest dla niego gotowy. 

Mądrość Baileya nie zna granic. Dzięki swoim wcześniejszym przeżyciom zdobywa on coraz większą wiedzę o otaczającym nas świecie i wykorzystuje ją w odpowiednich momentach. W przeciwieństwie do nas ludzi, potrafi on obdarzyć człowieka bezinteresowną miłością i pozostać z nim aż do swojej śmierci. W każdym momencie potrafi wyczuć uczucia i emocje, które nam towarzyszą: smutek, strach, niechęć, radość, czy podekscytowanie. Niejednokrotnie jego misją jest pomoc i ratowanie innych ludzi. Bardzo często pragnie on szczęścia swojego właściciela i czyni wszystko, aby sprawić mu radość, a w przypadku rozstania jego tęsknota nie zna granic. Jest naszym prawdziwym przyjacielem.

Powieść ta wywołuje w czytelniku wiele emocji. Bawi i śmieszy do łez. Przyznam, że w trakcie czytania, uśmiech nie schodził z mojej twarzy. Byłam pełna podziwu dla tego niezwykłego psa, jakim jest Bailey. Niektóre zaś momenty wywołują smutek, wzruszenie i ściskają za serce. Niejednokrotnie łezka zakręciła się w moim oku. 

Akcja powieść jest ciekawa, wartka i dynamiczna. Wciąga czytelnika w swój świat już od pierwszych stron. Występuje tutaj wiele nagłych zwrotów, które jeszcze bardziej rozbudzają naszą ciekawość. Do tego prosty, a zarazem plastyczny język sprawia, że książkę czyta się lekko, szybko i przyjemnie. Pobudza ona wyobraźnię i choć na chwilę pozwala się oderwać od szarej i nudnej rzeczywistości.

Narratorem powieści jest pies Bailey, dzięki temu lepiej poznajemy jego myśli, uczucia, przeżycia i emocje. Nie sposób również nie wspomnieć o ślicznej okładce, która przykuwa wzrok i zachęca do sięgnięcia po książkę.

Podsumowując „Był sobie pies” to cudowna opowieść pełna ciepła i miłości, która wzrusza i bawi do łez. Ukazuje nam jak wielkim uczuciem pies może obdarzyć człowieka, stając się nieodłącznym towarzyszem jego życia. Autor w zabawny sposób przedstawia nam losy najbardziej wyszczekanego psa Baileya i pokazuje, że historia potrafi zatoczyć swoje koło. 

Jest to lektura w sam raz na niedzielne popołudnie, spędzone w gronie rodzinnym z kubkiem herbaty w ręce. Gorąco polecam i zachęcam do sięgnięcia po tę powieść.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

5 komentarzy:

  1. Uwielbiam psy! Dlatego trochę boli mnie serce na myśl o tym, jak bardzo rwę się zarówno do przeczytania książki jak i obejrzenia filmu. Boję się, że mogę płakać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To podobnie jak ja :) Też uwielbiam psy :) A historia "Był sobie pies" jest cudowna <3 Polecam :)

      Usuń
  2. Ja tez już za chwilkę będę miała możliwość przeczytania tej książki, już się nie mogę doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogromnie zaciekawiła mnie ta książka gdy tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach. Dzięki Twojej recenzji upewniłam się że ma w sobie wszystko to czego po niej oczekiwałam. :)

    OdpowiedzUsuń