środa, 29 marca 2017

Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka [Wywiad]



Wraz z Michalina z bloga Papierowy bluszcz zapraszamy na wywiad z Moniką Magoską-Suchar oraz Sylwią Dubielecką. Autorki 8 marca debiutowały powieścią „Klątwa przeznaczenia”, która szturmem wdarła się do serc czytelników. Życzymy przyjemnej lektury! :)


1. Jak zrodził się pomysł na historię Arienne i Severa?

Jakiś czas temu zadecydowałyśmy, że wreszcie zrobimy porządek ze starymi notesami, w których opisałyśmy przygody Severa i jego wybranki. W kilkudziesięciu zapisanych ręcznie tomach zaczytywały się nasze koleżanki jeszcze w liceum i na studiach, więc pomyślałyśmy, że może warto by było przenieść ich treść na komputer i spróbować pokazać je szerszemu gronu odbiorców. Jednak kiedy zaczęłyśmy czytać nasze stare zapiski brzmiały one zbyt infantylnie, a cała historia nie nadawała się do publikacji. Była zbyt oczywista, nie podobało nam się, że Severo był elfem i miał ponad 170 lat!, a bohaterka grzecznie poddawała się woli rodziców. Dodałyśmy pazura starej powieści i tak powstali groźny Mistrz i krnąbrna czarodziejka.


2. Debiut to ogromny stres. Jakie uczucia towarzyszyły Paniom od chwili, w której dowidziałyście się, że Wasza powieść dostała zielone światło od Wydawcy, a dzień premiery zbliża się wielkimi krokami?

Na początku była euforia. Dosłownie skakałyśmy z radości, kiedy dowiedziałyśmy się, że Novae Res proponuje nam współpracę. Potem czułyśmy podekscytowanie w związku z podróżą do Gdyni, gdzie udałyśmy się na podpisanie umowy z Wydawnictwem. Później zaś zaczęły się schody. Pierwsze korekty, na które miałyśmy ograniczony czas, spędzały nam sen z powiek, a my sfrustrowane walczyłyśmy, aby zdążyć poprawić objętościowy tekst. Do dnia premiery tych emocji towarzyszyło nam coraz więcej. Cieszyłyśmy się i oburzałyśmy na zmianę, czytając recenzje pierwszych czytelników. I ścigałyśmy się same ze sobą, poznając reguły rządzące rynkiem wydawniczym. Przełamywałyśmy własną nieśmiałość, aby wyjść do odbiorcy, nawiązać kontakt z blogerami, znanymi pisarzami, portalami społecznościowymi. Musiałyśmy też zmobilizować się, aby nauczyć się programu do robienia grafik komputerowych przydatnych w promocji. Każdy nasz dzień jest teraz wypełniony skrajnymi doznaniami, ale przez to nie możemy narzekać na nudę.


3. Co w Waszym życiu zmieniło wydanie książki?

Odkąd wydałyśmy książkę, praktycznie nie mamy czasu dla siebie. Każdą wolną chwilę poświęcamy na promocję powieści, pisanie artykułów, robienie grafik, kontaktowanie się z ludźmi oraz śledzenie reakcji czytelników. Poznałyśmy wielu wspaniałych ludzi, którzy pomagają nam w rozpowszechnianiu naszego dzieła. Czytając zaś pozytywne recenzje powieści, których pojawia się coraz więcej w Internecie, powoli utwierdzamy się w przekonaniu, że warto poświęcać czas i energię na dalsze pisanie.


4. Jakiej rady udzieliłyby Panie osobie, która debiut ma dopiero przed sobą?

Najważniejsze to przygotować się mentalnie na dużo pracy. Jeśli ktoś sądzi, że tylko napisze dzieło, wyśle wydawcy, a potem będzie mógł czekać biernie na efekty, to ma mylne przekonanie o debiucie. Początkującego pisarza czeka wiele korekt jego tekstu, możliwe że nawet walka o własny styl, a do tego cały szereg zabiegów związanych z promowaniem książki. Będzie musiał rozbudować siatkę kontaktów i reklamować swą pracę. Ponieważ spotyka się różnych ludzi i różne opinie, warto uzbroić się w cierpliwość, ale też niezłomność, by nie poddawać się przy niepowodzeniach, nieprzychylnych recenzjach, tylko działać dalej.


5. W jednej z recenzji „Klątwy przeznaczenia” padł „zarzut”, jakoby w książce pojawiła się scena o zabarwieniu dewiacji seksualnej, jaką jest pedofilia… Jaka była Wasza reakcja na podobną insynuację?

Gdyby akcja książki była osadzona w czasach współczesnych, można byłoby postawić taki zarzut, jednak realia „Klątwy Przeznaczenia” są zbliżone do średniowiecza. Bohaterowie mówią stylizowanym językiem, kobiety noszą długie suknie, a mężczyźni walczą mieczami. W tamtych czasach nie było niczym nadzwyczajnym, że zawierano małżeństwa między ludźmi o znacznej różnicy wieku, ponieważ zaś chciałyśmy jak najwierniej oddać klimat dawnych lat, nie uważamy, aby książce można było zarzucić promowanie jakichkolwiek dewiacji. Poza tym powieść jest przeznaczona dla dojrzałego odbiorcy, który potrafi odróżnić fikcję od rzeczywistości. Mamy nadzieję, że osoby sięgające po nią będą umiały podejść z dystansem i zdrowym rozsądkiem do przedstawionych wydarzeń.


6.”Klątwa przeznaczenia” – ależ to potwór – taka była moja pierwsza reakcja, gdy zobaczyłam, jak duża jest ta książka. Nie obawiałyście się Panie, że tak obszerna powieść może mieć problem z wybiciem się na polskim rynku?

Pisząc powieść, nie zastanawiałyśmy się nad jej objętością. Chciałyśmy zawrzeć całą treść w jednym tomie, więc nawet gdy samego tekstu wyszło kilkaset stron, nie rozważałyśmy jego podziału na dwa tomy. To jest po prostu całość, uważamy zaś, że sposób prowadzenia przez nas opowieści sprawia, że czyta się ją wyjątkowo szybko. A co do wybijania się na polskim rynku, to przecież „Gra o tron” cieszy się popularnością i u nas, a do krótkich lektur nie należy.


7. Padały wobec „Klątwy przeznaczenia” także „zarzuty”, jakoby dało się odczuć, które fragmenty pisała konkretna z Pań… Osobiście nie miałam takich odczuć, ale jak to jest pisać powieść wspólnie? Czy łatwo było wypracować jednolity styl, dojść do kompromisów?

Jeśli ktoś potrafi odróżnić konkretne fragmenty pisane przez którąś z nas, to możemy tylko pogratulować spostrzegawczości, gdyż nam samym w niektórych partiach tekstu ciężko odróżnić, spod czyjego pióra one wyszły. Piszemy naprzemiennie, wymieniając się albo pojedynczymi kwestiami w dialogach, albo dłuższymi częściami. W „Klątwie” zdarza się nawet, że całe sceny pisane są przez jedną z nas. O tym, jak tworzymy, decydujemy wcześniej, potem zaś obie sczytujemy całość, poprawiając jedna drugą. Nie ujednolicamy stylów celowo, ale każda dodaje coś od siebie, albo modyfikuje tekst przy korekcie, aby był spójny i poprawny. Lubimy ten sposób współpracy, trochę brak reguły, gdyż to zostawia nam miejsce na dużą swobodę, interakcję, daje pole do popisu, a jednocześnie stanowi wielką niewiadomą. Nigdy do końca nie wiemy, dokąd zaprowadzi nas wyobraźnia.


8. Książka cieszy się obecnie dużą popularnością, szybko znika z magazynów wielu księgarni… Spodziewałyście się Panie takiego zainteresowania Waszym debiutem?

Pozytywne recenzje, jakie otrzymujemy, przerosły nasze oczekiwania. Wiedziałyśmy, że w liceum nasze koleżanki z przejęciem śledziły pierwotne losy Severa i jego wybranki, i marzyłyśmy o tym, aby miało to przełożenie na szerszą grupę odbiorców. Tym bardziej więc cieszymy się za każdym razem, gdy pada miłe słowo na temat powieści, a do nas docierają informacje, że w niektórych miejscach książka już została wykupiona. Skrycie liczymy na więcej.


9. Co najbardziej motywuje Panie do podejmowania kolejnych działań promujących "Klątwę przeznaczenia"?

Reakcje czytelników. Nie tylko pozytywne recenzje, ale także aktywność odbiorców na naszym fanpage’u. Dzięki ich zaangażowaniu wiemy, co się podoba bardziej, a co mniej. Dowiadujemy się, gdzie jeszcze możemy skierować ofertę naszej powieści, na jakich witrynach umieścić, w jakiej formie. Z wdzięcznością przyjmujemy wszystkie dobre rady od bardziej doświadczonych w tym świecie pisarzy i blogerów, a dostrzegając ich zapał do promowania „Klątwy Przeznaczenia”, same wkładamy tym więcej wysiłku w działania mające na celu rozpowszechnienie książki.



10.Dlaczego akurat fantasy? Czy jest to Wasz ulubiony gatunek?

Uważamy, że dobra książka to nie kwestia gatunku, a ciekawego pomysłu i jego realizacji, dlatego sięgamy po pozycje z zakresu literatury kobiecej, obyczajowej, fantasy. Czytamy kryminały, powieści historyczne, przygodowe, a ostatnio- ze względu na fakt bycia młodymi mamami- także książki dziecięce. Mimo to same pewnie nigdy nie napiszemy powieści osadzonej w czasach współczesnych. Prowadząc akcję w realiach zbliżonych do średniowiecza, odrywamy się zupełnie od naszej rzeczywistości. Piszemy bajkę, z tym że dla dorosłych, w której lubimy, gdy dzieją się rzeczy niezwykłe, a szara codzienność oprószona jest magią. Dlatego z pewnością jeśli chodzi o naszą twórczość pozostaniemy wierne temu gatunkowi.


11. Co spowodowało, że zdecydowałyście się Panie wydać wspólnie książkę?

Nigdy nie rozważałyśmy pisania osobno. Tak po prostu było od zawsze. Odkąd się poznałyśmy, piszemy razem. Cała zabawa polega na wspólnej wymianie myśli i zdań. Dokładnie omawiamy to, co tworzymy, komentujemy i często śmiejemy się z postaci i sytuacji, w jakich je stawiamy. Nierzadko też zdarza się, że w jednym momencie wypowiadamy dokładnie takie same słowa, co rozbawione, kwitujemy zgodnym stwierdzeniem: „Telepatia”. Współpracując, motywujemy się wzajemnie i inspirujemy. W pojedynkę trudniej byłoby nam to osiągnąć.


12. Gdy nie pracujecie nad kontynuacją losów Arienne i Severa, jakim przyjemnościom i obowiązkom się oddajecie…

Największą część naszego życia zajmuje dom i rodzina. To im poświęcamy praktycznie cały czas, główną uwagę skupiając na naszych pociechach. Natomiast w wolnych chwilach Monika uwielbia biegać po sklepach w poszukiwaniu modowych „perełek”. Sylwia najchętniej słucha muzyki, nuci ciągle pod nosem i tańczy, kiedy może. Obie też lubimy czasem wieczorem odprężyć się przy dobrym filmie czy też książce.


13. Autorki „Klątwy przeznaczenia” prywatnie są…

Przyjaciółkami ze szkolnej ławki. Poznałyśmy się w liceum, chodziłyśmy do jednej klasy, siedziałyśmy razem i pisałyśmy nasze powieści w kupowanych wspólnie notesach. Choć po maturze nasze drogi się rozeszły, gdyż każda obrała inny kierunek studiów- Monika prawo, a Sylwia filologię angielską- to nigdy nie przestałyśmy pisać razem.


14. Największe marzenia Pań to…

Sukces na miarę „Gry o tron”. Jak już marzyć, to z rozmachem. Chciałybyśmy, aby „Klątwa” została przetłumaczona na język angielski, sprzedała się w milionowych nakładach na całym świecie, a potem jeszcze została zekranizowana w formie serialu w Hollywood. Ach, który pisarz o tym nie śni?!
Jednak powściągając wodze swej wyobraźni, to na czym najbardziej nam zależy w tym momencie, to aby zaistnieć na rynku wydawniczym, aby zdobyć czytelników, dzięki którym będziemy mogły pisać i publikować dalsze losy naszych bohaterów oraz realizować pomysły na kolejne powieści.


15. Jeśli miałyby Panie znaleźć się na miejscu Arienne i starać się o protektorat jednego z Mistrzów, to kogo byście wybrały?

Każda z nas jest inna, dlatego w podobnym przypadku nasze wybory różniłyby się. Monika nie mogłaby się oprzeć przystojnemu, porywczemu i władczemu Mistrzowi Walk, Sylwia zaś pewnie wolałaby uśmiechnąć się do opanowanego, wyważonego i poukładanego Mistrza Magii.


16. Wiadomo, że często wybierając/ kupując książkę, sugerujemy się okładką/ tytułem/opisem? A jak to jest z Wami? Czy oceniacie książkę po okładce?

Chyba podobnie do innych kierujemy się tym, co widzimy. Najpierw zwracamy więc uwagę na tytuł i okładkę. Jeśli te są zachęcające, sięgamy po opis, a gdy ten zapowiada się obiecująco, podczytujemy pierwsze zdania i kartkujemy środek, aby ocenić styl. Wówczas dopiero decydujemy, czy chcemy poświęcić czas na lekturę dzieła, czy jednak wolimy poszukać czegoś innego.


17. Książka, która ostatnio zrobiła na Was duże wrażenie to...

Monikę porwał „Zapomniany ogród” Kate Morton. Sylwia z największym zapałem czytała ostatnio tomy „Gry o tron” G.R.R. Martina i nie może doczekać się kontynuacji.


18. Jakim mottem kierujecie się w życiu?

Monika wierzy, że „prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie”. Niejednokrotnie przekonała się, że w czasie kryzysu, kiedy potrzebowała pomocy innych, ci odwracali się od niej, milczeli lub co jeszcze gorsze udzielali „dobrych rad”. Wydanie książki także okazało się sprawdzianem dla przyjaciół, tak że do tego utartego powiedzenia mogłaby dodać inne stwierdzenie- przyjaciel to ten, który potrafi cieszyć się twoim sukcesem.
Sylwia nie kieruje się konkretnym mottem. Wierzy w ludzi, w to, że w każdym człowieku można dostrzec dobro, nie doszukuje się podtekstów, ufając w szczerość intencji innych. Na co dzień stara się postępować tak, aby żyć z nimi w zgodzie. Wychodzi z założenia, że życie jest za krótkie, aby kłócić się o drobiazgi.


19. Czy uważacie, że losem każdego z nas kieruje przeznaczenie? A może wszystko, co dzieje się w naszym życiu jest efektem naszych decyzji życiowych?

Gdybyśmy zawierzały nasze losy przeznaczeniu, miałoby to bardzo negatywny wydźwięk. Czegokolwiek byśmy nie zrobiły i tak efekt byłby z góry przesądzony. Wolimy więc wierzyć, że mamy wpływ na nasze życie i to my decydujemy o tym, jak będziemy je kształtować, co ma chociażby odzwierciedlenie w naszym podejściu do promocji. Ufając w swoje działania, robimy, co tylko można, aby móc zaistnieć na rynku wydawniczym. Nie czekamy, aż czytelnik sam przyjdzie do nas, tylko same próbujemy go znaleźć i zachęcić do lektury.


20. Wasz ulubiony bohater literacki to...

Bohaterem, którego losy z przejęciem śledziła Monika- zwłaszcza w opowiadaniach i pierwszych tomach sagi- jest waleczny Geralt- Wiedźmin wykreowany przez A. Sapkowskiego. Z kolei Sylwia zawsze uwielbiała planującego i powoli realizującego zemstę za swe krzywdy Hrabiego Monte Christo, tytułowego bohatera powieści A. Dumasa.


21. Czy macie jakieś cechy wspólne z głównymi bohaterami Waszej powieści?

Pewnie każdy z nas mógłby odnaleźć jakąś cechę siebie w głównych bohaterach, gdyż ci są postaciami złożonymi, mają zarówno wady jak i zalety. Monika jest zdeterminowana i waleczna jak Severo. Sylwia to marzycielka, która podobnie do Arienne lubi czasem dać się ponieść swojej wyobraźni. Pomimo że główne postaci naszej powieści różnią się od siebie, to- tak jak i nam- można przypisać im sumienność i obowiązkowość.



22 .Kiedy planujecie Panie wydać kontynuację „Klątwy przeznaczenia”. Długo Wasi fani winni będą czekać na dalsze losy dwojga uwielbianych bohaterów? I czym tym razem zaskoczycie czytelników?

Nie mamy konkretnych planów. Najpierw musimy napisać książkę, a ostatnio prawie nie tworzymy ze względu na natłok zadań związanych z promowaniem powieści. Z niecierpliwością więc wyczekujemy na moment wytchnienia, kiedy wreszcie będziemy mogły w pełni poświęcić się naszej pasji. Same chciałybyśmy już wiedzieć, dokąd podążymy z bohaterami, bo choć uzgodniłyśmy zakończenie powieści i znamy już część ich drogi, to wiele kwestii pozostaje dla nas tajemnicą. Z pewnością w kontynuacji powieje mrokiem, ale też wsłuchując się w reakcje naszych czytelników, dodamy do niektórych scen nieco więcej pikanterii, by magia książki pozostała z odbiorcą jeszcze na długo po zakończeniu przez niego lektury.


Serdecznie dziękujemy autorkom za poświęcony czas i chęć udzielenia odpowiedzi na skromne dwadzieścia dwa pytania. :)

wtorek, 28 marca 2017

111. "Głębia Challengera"



Autor: Neal Shuterman
Tytuł: „Głębia Challengera”
Wydawnictwo: YA!
Ilość stron: 334 


„Głębia Challengera” Neala Shutermana to intrygująca powieść, która wywołuje w czytelniku wiele emocji. W sposób realistyczny ukazuje zmagania głównego bohatera z chorobą umysłową. Wzrok przykuwa już sama okładka. Widnieje na niej chłopiec wpadający w otchłań. Do tego tytuł, który rozbudza ciekawość i zachęca do sięgnięcia po książkę.

Caden Bosh, niezwykle inteligentny oraz zdolny uczeń liceum, stopniowo pogrąża się coraz bardziej w chorobie psychicznej. Zostaje członkiem drużyny lekkoatletycznej, jednak zamiast uczęszczać na jej zajęcia, wybiera się na długie spacery, podczas których zagłębia się w swoich myślach.

Płynie on również na statku, który zmierza w kierunku Głębi Challengera. Jest to najgłębszy punkt na ziemi. Pełni tutaj rolę artysty uwieczniającego przebieg rejsu. Żyje on w dwóch różnych światach, nie odróżniając, co jest fikcją, a co rzeczywistością.

Jest to poruszająca opowieść, zgłębiająca zakamarki ludzkiego umysłu. Obserwujemy młodego chłopca, który pogrąża się w chorobie psychicznej. Z czasem nie jest on w stanie określić, co jest prawdą, a co wyłącznie wytworem jego wyobraźni. Jego dziwne zachowanie budzi niechęć przyjaciół, którzy oddalają się od niego. Niepokoi ono również rodzinę, którzy stają się coraz bardziej podejrzliwi względem chłopca. Caden zdaje sobie sprawę, że z jego życiem dzieje się coś dziwnego. Żyje on w dwóch jakże różnych światach.

Książka porusza trudną problematykę, jaką niewątpliwie stanowi choroba umysłowa. Lekki styl autora oraz prosty i plastyczny język sprawiły, że książkę czytałam z wielka przyjemnością. Całość dopracowana jest w każdym szczególe. Wszystkie zdarzenia ukazane są w realistyczny sposób. Nic w tym jednak dziwnego. Powieść ta powstała na podstawie obserwacji syna autora, który również cierpi na chorobę umysłową. Całość wzbogacają jego rysunki, które nadają autentyczności opowieści. Narracja pierwszoosobowa sprawia, że lepiej poznajemy myśli, przeżycia i uczucia głównego bohatera.

Podsumowując „Głębia Challengera” to historia, która zasługuje na uznanie. Porusza ważną, a zarazem trudną problematykę choroby umysłowej. To wzruszajaca opowieść, która na długo pozostanie w mojej pamięci. 

Powieść polecam i zachęcam do lektury.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu YA!

niedziela, 26 marca 2017

110. "Cień burzowych chmur"



Autor: Edyta Świętek
Tytuł: „Cień burzowych chmur”
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 352


„Cień burzowych chmur” Edyty Świętek to pierwsza część, pięciotomowej sagi „Spacer Aleją Róż”, ukazującej losy rodziny Szymczaków. To zachwycająca powieść, która przenosi nas w czasy wczesnego PRLu, przedstawiając nam szarą rzeczywistość tamtych czasów. Wspólne dobro i działanie na rzecz społeczeństwa to wyłącznie puste słowa kierowane w stosunku do obywateli. Wywłaszczenie, niesprawiedliwość, kołchozy to tylko niektóre jej elementy. To historia, która pokazuje nam, jak wyglądało życie ludzi zmagających się z nowym, powojennym porządkiem. 

Książka przedstawia losy rodziny Szymczaków, którzy od dawna stanowili jedną z najbogatszych rodzin we wsi Pawlice. Majątku zazdrościło im wiele osób. Pewnego razu dochodzi do konfliktu pomiędzy Bronkiem Szymczakiem, a Bartłomiejem Marczykiem, który jest bratem Edka, będącego wysoko postawionym urzędnikiem UB. Marczyk poprzysięga zemstę swojemu wrogowi. W wyniku reformy rolnej, rodzina Szymczaków traci większą część swoich ziem, a Bartek zostaje przewodniczącym nowo powstałej spółdzielni. Stara się on uprzykrzać na każdym kroku życie Szymczaków. Pod wpływem różnych zdarzeń, Bronek opuszcza rodzinną wieś i znajduje zatrudnienie przy budowie Nowej Huty. Po jakimś czasie dołącza do niego jego najmłodsza siostra- Julka, która ucieka przed zemstą Marczyka.

„Cień burzowych chmur” w niezwykle realistyczny sposób ukazuje nam powojenny obraz kraju i społeczeństwa. Obserwujemy zmiany, jakie w nim zachodzą. Możemy dostrzec obraz władzy kierującej się niesprawiedliwością, fałszem i zakłamaniem. Władzy, która odbiera obywatelom ich własność i ciężko zarobione pieniądze. Działanie na rzecz wspólnoty to wyłącznie abstrakcyjne hasła, służące propagandzie i nie znajdujące potwierdzenia w rzeczywistości. To również historia, która ukazuje nam destrukcyjny wpływ zemsty na życie człowieka. Marczyk jawi nam się jako człowiek okrutny, bezlitosny, bezwzględny i nie mający żadnych skrupułów. Dla własnej satysfakcji nie waha się popełnić zbrodni, która mrozi krew w żyłach. 

Książka łączy w sobie elementy fikcji i autentycznych, prawdziwych zdarzeń. Akcja jest niezwykle ciekawa i wciąga czytelnika w swój świat już od pierwszych stron. Występuje tutaj wiele niespodziewanych zwrotów akcji, które jeszcze bardziej intrygują i rozbudzają naszą ciekawość. 

Bohaterowie są niezwykle realistyczni i doskonale wykreowani przez autorkę pod względem psychologicznym. Największą moją sympatię zdobyły dwie silne i odważne kobiety: Julia oraz Dorota. Obie zostały strasznie skrzywdzone przez los. Jednak nie poddają się, wierząc w lepszą przyszłość. Dorotka pomimo młodego wieku wyróżnia się wielką mądrością życiową. Barwny i plastyczny język sprawił, że książkę czytałam z wielką przyjemnością, a opisywane wydarzenia widziałam oczami wyobraźni.

Podsumowując „Cień burzowych chmur” to historia, która skradła moje serce i na długo pozostanie w mojej pamięci. Ukazuje ona zupełnie inne wcielenie autorki, a książka zachwyca niemniej niż pozostałe jej powieści. Z niecierpliwością oczekuję na kontynuację losów rodziny Szymczaków.

Powieść gorąco polecam i zachęcam do lektury!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce oraz Wydawnictwu Replika.

piątek, 24 marca 2017

109. "Strażnicy światła"



Autor: Abby Geni
Tytuł: „Strażnicy światła”
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 320

 
„Strażnicy światła” Abby Geni to dosyć oryginalna powieść, którą miałam okazję przeczytać w ostatnim czasie. Wzrok przykuwa sama okładka, która dodaje książce nutkę tajemniczości. Do tego intrygujący tytuł, który sprawił, że zastanawiałam się co też kryje jej wnętrze. 

Główną bohaterką jest Miranda, która jest fotografem przyrody. Kobieta zamieszkuje na Wyspach Farallońskich, gdzie na fotografiach uwiecznia dziki i surowy krajobraz przyrody. Naukowcy, z którymi dzieli mieszkanie są dosyć specyficznymi ludźmi. Niedługo po przyjeździe dziewczyna zostaje zaatakowana przez jednego z nich. Po kilku dniach biolog zostaje znaleziony martwy. Wszystkie okoliczności wskazują na nieszczęśliwy wypadek. Po kolejnej podejrzanej sytuacji przestaje ona ufać komukolwiek. Poznaje również starą legendę dotyczącą wyspy. 

„Strażnicy światła” to powieść, która ukazuje nam zadziwiające piękno i surowość krajobrazu Wysp Farallońskich. Aury tajemniczości dodaje jej miejscowa legenda i opowieść o strażnikach światła. W barwny i plastyczny sposób autorka przedstawia nam miejsca, w których toczy się akcja książki. Tajemnicza wyspa, dzikie zwierzęta, surowe warunki i duch... Wszystko to rozbudza naszą ciekawość. W dosyć szczegółowy sposób ukazane zostały również czynności związane z fotografowaniem.

Książka łączy w sobie elementy thrillera oraz kryminału. Zabrakło mi tutaj jednak nastroju napięcia i niepewności związanego z popełnioną zbrodnią. Czegoś, co jeszcze bardziej rozbudziłoby moją ciekawość. Dosyć ogólnikowo została również przedstawiona legenda dotycząca strażników światła. Oczekiwałam, że wątek ten będzie nieco bardziej rozbudowany. 

Powieść przedstawia poszczególne okresy związane z cyklem przyrody. Wyróżniamy tutaj np. sezon rekinów, czy fok. Opisując swoje życie, główna bohaterka często pisze listy do matki. Uwidacznia się w nich jej cierpienie i tęsknota za nią. Zauważyć można, że strata ta zmieniła jej życie na zawsze.

Akcja początkowo wolna i monotonna, z czasem nabiera niewielkiego rozpędu. Bohaterowie są dobrze wykreowani przez autorkę pod względem psychologicznym. Barwny i plastyczny język pobudza naszą wyobraźnię. Zakończenie jak dla mnie jest dosyć przewidywalne.

Podsumowując „Strażnicy światła” to powieść, która nie do końca spełniła moje oczekiwania względem niej. Zabrakło mi emocji, pewnego nastroju tajemniczości. Jednak w ciekawy sposób ukazuje ona życie człowieka, podporządkowane surowej i dzikiej naturze. To przyroda wyznacza poszczególne jego elementy.

Myślę, że warto sięgnąć po książkę i wyrobić sobie własne zdanie względem niej.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiece.