środa, 5 kwietnia 2017

115. "Carpe diem" [Ambasadorka, Rekomendacja]




Autor: Diane Rose
Tytuł: „Carpe diem”
Wydawnictwo: Videograf SA
Ilość stron: 368

Kiedy po raz pierwszy przeczytałam zapowiedź „Carpe diem” Diane Rose wiedziałam już wtedy, że  muszę poznać tę niezwykłą historię. Uwielbiam książki, które wyróżniają się swoją oryginalnością i pokazują, że warto cieszyć się każdą chwilą życia. Piękna okładka przykuwa wzrok i zachęca do lektury. Do tego intrygujący tytuł, nawiązujący do ody starożytnego poety, Horacego- „Carpe diem”, czyli „Chwytaj dzień”.

Główną bohaterką jest Rosalie Heart- studentka prawa, która z pozoru wiedzie idealne życie. Posiada oddanych przyjaciół, kochającego brata, odnosi sukcesy w sferze naukowej. Niestety z powodu choroby, dziewczynie pozostało już tylko 600 dni życia. Zdążyła się już ona pogodzić z okrutnym wyrokiem śmierci. Żyje chwilą i stara się przeżyć w życiu jak najwięcej. Często podejmuje spontaniczne decyzje, niczego nie planuje. Nie myśli o miłości oraz związku. Wszystko ulega zmianie, kiedy w jej życiu pojawia się Daniel- przystojny i czarujący lekarz. Wówczas z czasem jej priorytety ulegają zmianie.

„Carpe diem” to niezwykle piękna i wzruszająca historia, która uświadamia nam, jak kruche jest nasze życie i jak łatwo możemy je stracić. Dlatego powinniśmy cieszyć się każdą chwilą, każdym nowym dniem i czerpać z niego jak najwięcej. Bardzo często jako młodzi ludzie nie doceniamy tego, co posiadamy. Jak wielką wartością jest zdrowie. Tak naprawdę bez niego nic nie jesteśmy w stanie osiągnąć. Dzięki zdrowiu możemy spełniać własne marzenia, realizować pasje i życiowe plany. Nie każdy jednak dostaje taką szansę. Cenną wartością jest również czas. Żadna zmarnowana minuta nigdy nam się nie zwróci i nikt z nas nie wie ile czasu nam pozostało. Życie bywa bardzo zaskakujące.

Na podziw zasługuje uczucie, jakie od pierwszego wejrzenia połączyło Rosalie oraz Daniela. Chłopak dla ukochanej jest gotów zrobić wszystko, aby ona powróciła do zdrowia. Trwa przy niej zarówno w chwilach szczęścia jak i rozpaczy. Nie wyobraża sobie bez niej swojego życia. Wspiera ją, motywuje i nie pozwala tracić nadziei. Wzorem idealnego brata jest natomiast James. Zabawny, uroczy, kocha siostrę całym sercem. 

Autorka porusza ważny, a zarazem trudny temat transplantologii. Ukazuje sytuację dawcy oraz biorcy. Pierwszemu z nich, a właściwie jego rodzinie towarzyszy smutek, rozpacz, żal, natomiast biorca jest pełen wiary i nadziei na wyzdrowienie, bowiem przeszczep jest dla niego szansą na normalne życie. Pokazuje, jak ciężka bywa decyzja matki o oddaniu narządów własnego dziecka.

Opisana historia wykracza poza utarte schematy, wyróżniając się swoją oryginalnością. Tym samym zapada ona w pamięć czytelnika. Diane Rose funduje nam szeroką gamę emocji. Wzrusza i bawi do łez. Irytuje i trzyma w napięciu i niepewności do ostatniej strony. Nietuzinkowa fabuła wciąga w swój świat od samego początku, przykuwając naszą uwagę. Lekki styl  oraz ciekawe dialogi sprawiły, że książkę czytałam z wielką przyjemnością. Bohaterowie są świetnie wykreowani  pod względem psychologicznym. Wszystkie zdarzenia obserwujemy z punktu widzenia Rosalie oraz Daniela, dzięki czemu lepiej poznajemy ich myśli, uczucia, przeżycia i emocje. 

Podsumowując „Carpe diem” to powieść, która skradła moje serce i na długo pozostanie w pamięci. Uświadamia nam ona, że zawsze warto cieszyć się życiem i korzystać z niego jak najlepiej się tylko da. Bowiem powtarzając za wokalistą mojego ulubionego zespołu- „Dżem” „w życiu piękne są tylko chwile, dlatego czasem warto żyć”.

Powieść polecam i zachęcam do lektury.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Videograf SA.
 

Moja rekomendacja:


2 komentarze:

  1. Piękna recenzja :D Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem niezmiernie ciekawa tej książki, w kwietniu raczej nie zdążę jej przeczytać, ale maj na pewno będzie na to odpowiedni :)

    OdpowiedzUsuń