niedziela, 4 czerwca 2017

Beata Bużan [Wywiad]



Razem z Michaliną z bloga Papierowy bluszcz zapraszam na kolejny wywiad. Tym razem przepytałyśmy Beatę Bużan, która niedawno zadebiutowała powieścią „Żyjemy jeno w snach o sobie”. Ciekawi? Zachęcam do przeczytania odpowiedzi. 


 

   Zdjęcie zapożyczone ze strefatrelaksu.pl

1. Długo zastanawiała się Pani nad wydaniem „Żyjemy jeno w snach o sobie”?  

Nad wydaniem ani chwili. Natomiast nad rozpoczęciem pisania – i owszem. Pomysł o książce narodził się w 1993 roku, czyli zaraz po „tej” rozmowie z moją babcią. Ale to był zaledwie pomysł w stylu „kiedyś tam, gdy będę bogata, na emeryturze, znudzona rzeczywistością wokół”… I nagle niemal dwadzieścia lat po tamtych wydarzeniach i pomysłach, zaczęłam czuć potrzebę sprawdzenia pewnych rewelacji z opowieści babci. Gdy część z nich okazała się być prawdziwa, to słowa same prosiły się o przelanie na papier.

2. Skąd wziął się pomysł na spisanie historii babci?

Właśnie z potrzeby. Zawsze czułam, że jej historia niby taka zwykła, to jednak jest szczególna. Gdy moje życie dojrzało nieco, zrozumiałam, że w każdy ludzki los wpisana jest lekcja dla potomnych. Dostrzegłam, że losy kobiet – nie tylko w mojej rodzinie – często nagle zmieniają kierunek. Zaintrygowały mnie przyczyny, albo może okoliczności tych zwrotów akcji…

3. Jaką rolę w Pani życiu odegrała babcia? Byłyście ze sobą mocno związane?

Bardzo. Ale ja tego nie wiedziałam będąc dzieckiem. Wtedy wydawało mi się normalne, że babcia i wnuczka muszą być ze sobą związane. I znów dorosłość – ta dojrzalsza – uzmysłowiła mi, że niektórzy ludzie nigdy nie mieli bliskich związków z dziadkami. Że to przywilej wybranych. Gdy grzebałam w jej przeszłości i tajemnice, które opowiedziała tylko mi, potwierdziły się, dotarł do mnie ogrom tamtej miłości i zaufania. Niesamowite to było odkrycie.

4. Jak długo zbierała Pani materiały do napisania tej książki?

Pierwsze zdanie zapisałam w 2012 roku. Również sporą część pierwszego rozdziału i mnóstwo notatek do kolejnych. Wtedy na stworzonej przeze mnie osi czasu pojawiły się luki. W styczniu 2013 zaczęłam poszukiwania od Archiwum Państwowego w Suwałkach. Zakończyłam grzebanie w dokumentach w październiku 2014. Do listopada 2015 składałam wszystko w całość.

5. Czy w trakcie spisywania losów Pani babci, miewała Pani chwile zwątpienia, zastanawiała się, czy ma to sens?

Nie. Od początku do końca wiedziałam, że muszę to zrobić. Wahałam się w sprawie kilku informacji – czy umieszczać je w tej opowieści. I rzeczywiście z paru zrezygnowałam z różnych powodów. Ale sama książka raz postanowiona, stała się celem, co do zrealizowania którego nie miałam wątpliwości.

6. Jakie emocje towarzyszą Pani w związku z wydaniem „Żyjemy jeno w snach o sobie”? Denerwuje się Pani tym, jak książka zostanie przyjęta przez czytelników i recenzentów?

Och, bardzo. Chciałabym, żeby jak najwięcej osób po przeczytaniu jej miało tę reakcję: „To teraz muszę przemyśleć parę spraw”. Chciałabym, żeby powiedzieli, że się czytało łatwo, ale że nie jest to lekki temat. Żeby pokiwali głowami z uznaniem nad faktami historycznymi, które wygrzebałam, nie tylko z pamięci, ale i ze wspomnień wcześniej przez kogoś spisanych. Dużo tych „chciałabym”.

7. Zastanawiała się kiedyś Pani, co zrobiłaby będąc na miejscu babci? Czy podjęłaby Pani takie decyzje, jak ona?

Wielokrotnie. I w pierwszym odruchu reagowałam z egzaltacją: och, ja nigdy bym, inaczej bym… Natomiast dziś sądzę, że odpowiedź na to pytanie nie jest możliwa. Dopóki sami nie znajdziemy się w oku cyklonu, to nie wiemy na pewno, jakie nasze działania by były. To sytuacja prowokuje reakcje, ale na nie składa się wiele innych czynników – takich jak nasza osobowość, ludzie wokół, czasy, a zatem zasady, trendy, nawet technologia.

8. Czy historia babci wpłynęła w jakiś sposób na postrzegani jej osoby przez Panią?

Hmm… i tak i nie. Nadal jest moją ukochaną babcią i to się nie zmieni. Dostrzegłam jakkolwiek w niej kobietę. Taką, która całe życie zmagała się z przeszłością, z rezultatami podjętych decyzji. Która miała marzenia równie wielkie, co moje, pomimo że inne.

9. Pani największe marzenie związane z debiutancką powieścią to…

Dotrzeć pod strzechy. Zasłużyć na dodruk. Kojarzyć się czytelnikom z dobrą lekturą porządnej jakości.

10. Historia jest nauczycielką życia. Czy zgada się Pani z tym stwierdzeniem?

No właśnie… chciałabym się z tym zgodzić. Śledzimy historię, wyciągamy wnioski, a potem… popełniamy te same błędy. I tak pokolenie po pokoleniu. Gdy wydaje się, że lekcja została odrobiona i nauki pobrane, zaraz coś się znów zadzieje i wracamy – ludzkość, kilka indywidualności, mała społeczność – na utarte szlaki po wertepach historii.

11. Jaka prywatnie jest Beata Bużan?

J Głównie uśmiechnięta. Dużo żartuję, lubię być optymistką, zwłaszcza gdy niewiele wskazuje na radosny rozwój sytuacji. Naiwnie wierzę, że wszystko ułoży się po mojej myśli. Ale często też jestem zamyślona, zapatrzona – a to widok jest piękny, a to człowiek ciekawy. Chłonę każdy dzień, nawet taki, kiedy nic (pozornie) się nie dzieje.

12. Kim chciała Pani zostać będąc małą dziewczynką? 

Archeologiem, biologiem, tłumaczem, pracownikiem zoo… ale wszystkie te zawody miały być przeze mnie szczegółowo opisywane. I w pamiętnikach były. Więc nie zaskoczę nikogo podsumowując tamte pragnienia: pisarką.

12. Czym na co dzień zajmuje się Beata Bużan?

Uczy angielskiego, pisze kolejną powieść, planuje podróże (i często te plany realizuje).

13. Książka, która ostatnio zrobiła na Pani duże wrażenie to…

Książka, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie nie tak dawno temu to „Nieśmiertelność. Prometejski sen medycyny” Andrzeja Szczeklika. To jak połączył on mity, literaturę, filozofię i najnowsze osiągnięcia w technologii i medycynie w swej opowieści jest niesamowite. Z jakąż erudycją snuje rozważania nad największym marzeniem człowieka. Do tych emocji i wrażeń dochodzi fakt, że profesor zmarł na krótko przed premierą tej książki. Ilustracje (ręcznie wklejane do każdego egzemplarza!) wybierał już leżąc na łóżku szpitalnym.

Teraz sięgnęłam po „Traktat o łuskaniu fasoli” Wiesława Myśliwskiego, gawędziarza, według mnie, doskonałego… zapowiada się na kolejną książkę w mej biblioteczce naznaczoną kolorowymi fiszkami. Lubię się zadumać nad każdą sceną.

14. Czym zajmuje się Pani w wolnym czasie? Posiada Pani jakieś hobby?

Podglądam ptaki przez lunetę, nagrywam ich świergoty (dla własnego użytku). Pielęgnuję ogród, haftuję, czytam, gotuję. Namiętnie piekę serniki z wielu różnych przepisów.

15. Pani największe życiowe marzenie to…

Jedno największe? Ha! Lista jest dość długa… I na różnych etapach życia to największe się zmienia… Dziś – nie zaprzestać na jednej, debiutanckiej, powieści.

16. Proces wydawniczy jest długotrwały i niezwykle stresujący, co poradziłaby Pani osobom, które zastanawiają się nad wydaniem książki?

Nie poddawać się. Poprosić bliskich i dalszych znajomych o szczerą opinię na temat napisanej książki. Jeżeli chwalą argumentując przekonująco, to wyprawić się w tę podróż wydawniczą. Wędrować aż marzenie się ziści. Marzenia, które spełniają się z łatwością, przestają nas cieszyć dość szybko. Uśmiecham się, gdy to mówię, bo to wydaje się być radą z księgi złotych myśli, ale tak jest w życiu.

17. Czy chciałaby Pani związać swoją przyszłość z pisaniem książek? Ma Pani w planach kolejną powieść?

Bardzo. Kolejną piszę. A do następnych dwóch już są notatki. I pierwsze zdania.

Dziękujemy autorce za udzielenie odpowiedzi na zadane przez nas pytania! :) :) :)

1 komentarz: