poniedziałek, 31 lipca 2017

160. "Przeminęło z mailem"

Autor: Barbara Drews
Tytuł: „Przeminęło z mailem”
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 208



W dobie Internetu, postępującej technologii, wiadomości email stanowią jeden z podstawowych środków komunikacji. Tę formę wykorzystujemy w domu, w  pracy, na uczelni, wszędzie tam, gdzie posiadamy potrzebę skontaktowania się z drugą osobą. Wysłana w ten sposób informacja w szybkim tempie dotrze do adresata, a i możemy ją wysłać z prawie każdego miejsca na świecie. 

Powieść Barbary Drews „Przeminęło z mailem” intryguje już swoim tytułem, który w pierwszej chwili skojarzył mi się z „Przeminęło z wiatrem”- kultową historią Scarlett O’Hary. Do tego wzrok przykuwa okładka, utrzymana w barwach szarości, bieli, czerni i czerwieni. Kojarzy mi się ona z nieodkrytą tajemnicą, z czymś ulotnym i nieuchwytnym.
Głównymi bohaterami, a właściwie nadawcami i adresatami wiadomości są Barbara oraz Kostek. On jest profesorem, ona jego studentką. Początkowo oboje piszą do siebie maile, wymieniają się swoimi myślami, z czasem przychodzi moment na pierwsze spotkanie, później kolejne i kolejne. Ich relacja przekształca się w prawdziwą przyjaźń. Oboje wspierają się w ciężkich chwilach, a każde z nich w momencie poznania niesie za sobą ogromny bagaż życiowych doświadczeń. Ona właśnie rozwodzi się z mężem, on pozostaje w separacji z żoną, która wraz z synem mieszka w Zurychu, a on odwiedza ich w trakcie krótkich wizyt w tym miejscu. 

Jest to dosyć oryginalna historia opowiedziana w mailach. Nie mamy tutaj żadnej akcji, bohaterów, opisów. Wszystko, czego się dowiadujemy zostało przedstawione w wiadomościach, które pochodzą z prywatnego archiwum Barbary i Kostka. Część z nich co prawda została zmieniona lub pominięta, pomimo tego stanowią one ważne źródło informacji o życiu ich autorów. Elementem, jakiego mi zabrakło w książce jest brak osadzenia zdarzeń w czasie. Czytając wielokrotnie miałam również wrażenie, że dana informacja jest całkowicie wyrwana z danego kontekstu, tak jakby stanowiła fragment jakiejś większej całości.

Mamy tutaj do czynienia z dwójką dojrzałych ludzi, po 50. Każde z nich wiele w życiu doświadczyło, przeżyło. Oboje pragną teraz bliskości i wsparcia ze strony tej drugiej osoby. W wymienianych mailach dzielą się swoimi przemyśleniami, przeżyciami i emocjami. Czytelnik staje się świadkiem ich chwil szczęścia, radości, ale również smutku. Niejednokrotnie towarzyszą im wahania nastrojów, myśli samobójcze, co wprowadza nas w nastrój melancholii oraz zadumy. Jesteśmy obserwatorami rozwijającej się relacji, która z czasem nabiera kształtów i barw. Przekształca się w prawdziwe uczucie. Każdego dnia, każde z nich musi zmagać się z wieloma problemami, kłopotami, przeciwnościami losu. Wzajemna obecność podnosi ich na duchu i zachęca do walki o kolejny dzień.

Język czytanego tekstu jest prosty, charakterystyczny dla wiadomości email. Obfituje w wiele różnych skrótów, a wymieniane wiadomości przyjmują często krótką formę. Niejednokrotnie irytowało mnie jednak nawiązanie do tekstów różnych artystów. W tym przypadku pomocne okazały się wyjaśnienia zamieszczone u dołu strony. Kolejnym elementem, który nie przypadł mi do gustu są niektóre wyrażenia autorów tekstu, np. „tuli tuli”. Jak dla mnie jest to dosyć dziecinny zwrot, który brzmi śmiesznie w ustach tak dojrzałych ludzi.

Podsumowując „Przeminęło z mailem” to ciekawa, oryginalna i nietuzinkowa historia, ukazująca nam fragment życia dwojga ludzi, którzy niosą ze sobą mnóstwo życiowych doświadczeń. 

Powieść pomimo drobnych mankamentów polecam i zachęcam do lektury.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz